Nawyki

Dlaczego nie chce nam się gotować i jak to zmienić?

Z wykształcenia jestem technologiem żywności, pracowałam jako kucharka i dietetyk. Brzmi jak ktoś, kto gotuje zdrowo i z przyjemnością? Nic bardziej mylnego.

Są momenty w życiu, w których gotowanie staje się źródłem frustracji. Ja też taki moment miałam.

Ten tekst kieruję do osób, które chcą więcej gotować w domu, ale coś ich blokuje. Jeśli jednak możesz obiektywnie się „wyspowiedzieć”, że masz więcej możliwości niż chęci to zapraszam.

Dowiesz się, dlaczego czasem nie chce nam się gotować i jak sprawić, by proces stał się bardziej przystępny.

Dlaczego nie gotowałam w domu?

W pewnym momencie kompletnie się pogubiłam. Zaczęłam jeść cokolwiek, a gotowanie stało się ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę. Brakowało mi czasu, pomysłów i motywacji…

Kiedy znów zajadałam bułkę z keczupem, popijając kawą – poczułam, że coś musi się zmienić.

Brak gotowania sprawił, że nie dojadałam, czułam się zmęczona i niedożywiona. A potem wydawałam pieniądze na wysokokaloryczne jedzenie typu fast-food.

Jeśli nie jesteś pewny, czy jesz dobrze, spróbuj spisać 3 dni swojego jedzenia i oceń np.:
-czy jest tam 5 porcji warzyw i owoców?
-czy jedzenie jest różnorodne?
-czy jest przetworzone?

Z czasem rosła u mnie chęć na mocne, sztuczne smaki. Rosły boczki (tak, szczupłe osoby też je mają), a wraz z nimi poczucie braku kontroli nad sobą…

Dlaczego nie gotujemy w domu?

Na pierwszy rzut oka jest to przede wszystkim zmęczenie i brak czasu. Ale skupmy się bardziej na psychologii. Chcę napisać dwa powody, które właśnie powodują to zmęczenie i brak czasu.

Z moich doświadczeń wynika, że często źródłem mogą być dwie rzeczy. Opiszę to wieloma słowami, bo to wszystko się ze sobą łączy i plącze.

Brak poczucia, że ogarniasz temat gotowania

” nie lubię, nie umiem, nie wiem co kupić”

Jeśli nie masz kilku sprawdzonych potraw, które wychodzą zawsze, gotowanie staje się jakimś wielkim wydarzeniem, zadaniem zbyt wymagającym mentalnie i czasowo…
Każdy posiłek to decyzje… planowanie… i ryzyko, że coś nie wyjdzie.

Najkrótsza droga zmian to przemyślenie sprawy:

  • poznanie swojej realnej sytuacji (ile masz czasu, budżetu, energii),
  • nauczenie się kilku prostych dań,
  • powtarzalnych dań,
  • ulubionych dań,
  • spisanie tych dań,
  • gotowanie na zapas.

Ja poradziłam sobie tak, że działam dość elastycznie. Dużą część gotowania planuję już przed zakupami.

Jeden składnik wykorzystuję do kilku rzeczy, a przede wszystkim gotuję to, co mi smakuje.

Gotowanie przestaje być ciężarem, gdy dopasujesz je do życia, a nie odwrotnie.

Uważam, że można nauczyć się dostosować tę czynność do siebie, a gotowania wyuczyć. Gotowanie jest doświadczeniem.

Niechęć do sprzątania

” za mała kuchnia, nie mam czasu, nie wiem gdzie co jest, znowu naczynia”

Gotowanie to również sprzątanie, przed i po. Zauważyłam dużą niechęć do tego procesu, bo sprzątanie nie daje natychmiastowej nagrody, jakiej oczekuje nasz mózg.

Wprowadzenie nawyku sprzątania na bieżąco, to coś czego do dziś się uczę.

Zjadłeś – umyj talerz. To może być spektakularne długoterminowo i jeśli tak masz – zazdroszczę.

Aby oszczędzić czas, można używać jednego sprzętu do gotowania (np. cooker) lub przygotowywać posiłki jednogarnkowe.

Udowodniono, że warto nieprzyjemne czynności skojarzyć z czymś przyjemnym, np. słuchanie muzyki, filmu, audiobooka podczas sprzątania. Jeśli jednak czujesz się przebodźcowany, skojarz sprzątanie z ulubioną herbatą, nagródź się czymś dobrym, zapal świeczkę. 

Rodzinny grafik – i tutaj Ci nie pomogę, bo to bardzo indywidualna sprawa; ale czasem tylko potrzebujemy, aby ktoś nas odciążył w konkretnym zadaniu…

Rodzice czasami robią zabawę z dziećmi ze sprzątania i być może trwa to trochę dłużej, ale owocuje w czystą kuchnie i naukę nawyków. A może w ogóle gotowanie w parze, z przyjaciółmi?

Mi najwięcej pomogło, że jestem umówiona z kuchnią jak z osobą i wtedy czuję tę odpowiedzialność.

Co się zadziało, gdy zaczęłam gotować więcej w domu? Posumowanie.

Gdy zaczęłam więcej gotować w domu, odczuwam, że mam więcej pieniędzy i jestem najedzona. Od razu dzień inaczej płynie, gdy wiem co zjem kolejnego dnia. Nie muszę zaprzątać sobie tym głowy.

Nastąpił efekt dyni – moje osobiste powiedzonko.

Pamiętam, jak okazało się, że mój pies ma alergię i trzeba było mu gotować. Kupowaliśmy wtedy wielkie dynie piżmowe, które trzeba było obrobić. Nie lubiliśmy ich obierać, wyżłobywać pestek, potem kroić i gotować. 

Miałam kiedyś zrobić wieczór dyniowy i narobić wszystkiego na raz, bo nadają się do mrożenia.

Ale powiem Ci, że jakoś tak poszło, że potem dynie obieraliśmy średnio 3–4 razy w tygodniu, bardzo szybko.

Efekt dyni – czyli coś co na początku jest uciążliwe, potem staje się łatwe i szybkie, nie tylko fizycznie, ale psychologicznie.

Podsumowując, gotowanie jest jak każda inna umiejętność, której można się nauczyć, wytrenować, przyzwyczaić.

Jeśli jest sytuacja, że decydujesz się żywienie poza domem lub catering, jeśli jest zbilansowane to powiedzmy, że wszystko gra. Płacisz za zdobyty czas. Nie dementuję w żaden sposób tych metod żywienia. Bo czas to pieniądz. I na odwrót.

Ale co jeśli nie chcesz przeznaczać budżetu na jedzenie, przepalasz go (po marketingowemu), a jednocześnie niedożywiasz się? Wtedy tracisz i budżet, i samopoczucie.

A Ty czego najbardziej nie lubisz w gotowaniu i jak sobie z tym poradziłeś/aś?

Miłego działania,

Karla.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *